Pierwsza obrona Hanaczowa 
 
W drugiej połowie 1942 r.zaczęły napływać z wiadomości z Wołynia o mordowaniu ludności polskiej przez zorganizowane bandy UPA.W związku z tym 
zagrożeniem do obwodu przemyślańskiego przybył  porucznik "Andrzej" oficer operacyjny Okręgu Lwów ,by przeprowadzić inspekcję wszystkich zagrożonych 
miejscowości.
Na początku pażdziernika 1943r.porucznik "Andrzej" przyjechał także do Hanaczowa i po dwudniowym pobycie w tym Rejonie AK .Opracował razem z 
komendantem Rejonu "Głogiem" plan obrony wsi na wypadek ukraińskiego ataku.
Plan zakładał zgrupowanie całej ludności na noc w tak zwanym "trójkącie obronnym " obejmującym kościół ,dwa budynki szkolne ,starą i nową plebanię oraz 
kilka zabudowań gospodarczych otaczających te obiekty.Miały one stanowić pierwszą linię obrony .Od północy były to budynki gospodarcze Skotników ,od 
strony północno-zachodniej rów strzelecki w sadzie ojców Franciszkanów,od zachodu i południowego-zachodu zabudowania Stasiuków ,od strony południowej 
rów strzelecki w sadzie i obiekty gospodarcze Wiktora Bednarza ,jak również budynek gminy i zabudowania Kwaśniewskich ,od strony wschodniej 
pomieszczenia gospodarzce i budynek szkoły .Planowano również zbudować trzy duże schrony : jeden pod zabudowaniami klasztornymi ,drugi u Stasiuków, a 
trzeci w zabudowaniach Kajetana Kwaśniewskiego.
Przy posiadaniu ilości broni ,można było według tego planu skutecznie się bronić.Komendantem został Kazimierz Wójtowicz "Głog" ,na zastępce wybrano 
ppor.Jan Dyl "Marian" 
Zorganizowano pięć plutonów ,dowódcami,których byli : plut.Józef Burek "Ceglarz" , sierżant Józef Wożniak " Mazur ",  plut.Michał Gołaczyński " Góra" , 
kapr.Mikołaj Kwaśniewski " Strońć " i plut.Marian Prusak "Donat".W Hanaczówce powstał jeden pluton samoobrony pod komendą plut.Michała Szczerby.
"Głog " na terenie swojego rejonu powołał również oddziały samoobrony we wszystkich miejscowościach gdzie mieszkali Polacy : Stanimierzu, Pohorylcach , 
Krosienku-Zaciemnem , Alfredówce , Kurowicach 
Mieszkańcy Hanaczowa nie zgodzili się jednak na ten plan .Twierdzili że banderowcy zrabują cały ich dobytek pozostawiony bez obrony.Woleliby bronić 
się,zostając w swoich gospodarstwach .Ich postawa wypływała z niewiary w zmasowany atak na wioskę ,jakkolwiek działo się to już po zamordowaniu trzech 
rodzin polskich Mikołajowie .Niestety opór mieszkańców zmusił do przyjęcia bardzo niekorzystnego wariantu obrony ,który polegał na rozmieszczeniu dookoła 
wsi , na jej skraju punktów obronnych .Poszczególnych dowódców plutonów obarczono odpowiedzialnością za ich obronę.

Przez Hanaczów prowadziła droga z ukraińskich i polsko-ukraińskich wsi : ze Stanimierza, Kurowic, i Sołowej do Hanaczówki i Siedlisk .Od wieków korzystali 
z tej drogi mieszkańcy pobliskich wsi.Dowództwo Rejonu AK w Hanaczowie od początku roku 1943 wyznaczyło specjalne warty ,których zadaniem byla 
obserwacja i wdzień i w nocy okolic wsi.Czujnośc wzmogła się gdy wywiad AK doniósł że UPA planuje morderstwa na rodzinie Dietrichów i Weissów 
.Powiadomiony o tym "Głóg " zarządził ostre pogotowie Odziałów Samoobrony ,wyznaczając specjalne warty koło ich mieszkań.Mimo tych Wart por.Weiss 
.który nie wierzył że banderowcy chcą go zabić ,poszedł do lasu i tam został złapany przez UPA i zabity strzałem z pistoletu w tył głowy."Głog "powiadomiony 
przeż Żydów braci Klejmanów o tym morderstwie ,zebrał natychmiast kilkunastu ludzi i wyruszył na miejsce ale zbrodniarzy z UPA już nie było.
W pierwszych dniach listopada 1943 r.polscy i żydowcy zwiadowcy donieśli że ze Stanimirza w kierunku Hanaczowa idzie trzech uzbrojonych 
banderowców.Żołnierze "Głoga " po otrzymaniu tej informacji złapali ich i rozbroili ,następnie przekazali policji kriminalnej Kripo.Ta zaś przekazała 
banderowców w ręce żandarmerji niemieckiej w Przemyślanach.Żandarmeria niechętnie się nimi zajęła chociaż byli złapami z bronią w ręku.Niemcy obawiając 
się na tych terenach polskiego powstania ,potajemnie zasilali w broń banderowców poprzez policję ukraińską.Komendant żandarneri niechcąc pokazać że 
sprzyja banderowcom ,kazał tych członków UPA roztrzelać .W ten sposób dowództwo Rejonu Ak w Hanaczowie przeprowadziło odwet za zamordowanie 
por.Weissa jednocześnie wywołując zadrażnienia pomiędzy banderowcami a Niemcami.Sytuacja w Hanaczowie zmusiła komendanta "Głoga " do czasowego 
wstrzymania akcji dewersyjnych przeciwko Niemcom i do zajęcia się przygotowaniem do obrony Hanaczowa przed bandami UPA.Na Naradzie Obrony 
Hanaczowa do ,której oprócz członków sztabu Rejonu AK ,wchodziło kilku starszych gospodarzy "Głóg " ponowił koncepcję obrony w tak zwanym "Trójkącie 
obronnym " ,ale i tym razem Rada odmówiła podporządkowania się temu planowi ,tłumacząc ,jak przedtem ,że pozostawienie na noc domów i gospodarstw bez 
opieki zachęci tylko banderowców do napadu na Hanaczów .Twierdzono że samo wystawienie wart spowoduje że banderowcy nie odważą się napaśc na wieś.
Dowództwo AK było innego zdania ale przy oporze większości starszych mieszkańców ,zgodziło się na koncepcję obrony całej miejscowości ,wzmacniając 
warty dookoła wsi .
Postanowiono także wszelkimi sposobami zdobyc więcej broni .Oprócz odziału leśnego AK liczącego około 25 ludzi dośc dobrze uzbrojonych ,powołano do 
obrony Hanaczowa  5 plutonów w liczbie około 150 osób ,z których większośc była jednak słabo uzbrojona.Na początku grudnia nadeszła wstrząsajaca 
wiadomośc o zamordowaniu przez bandy UPA ,dwóch rodzin Kleszcyńskich z Podjarkowie .Wśród najbardziej bestialsko zamordowanych były kobiety i dzieci 
.Banderowcy przybijali małe dzieci do drzew przydrożnych, gwożdziami - twierdząc że to Polska droga do wolności.W drugiej połowie grudnia zamordowano 
trzy rodziny w Krosienku-Zaciemnem .Coraz bardziej stawała się realna grożba napadu na Hanaczów.Mieszkańcy zyli w ciągłym zagrożeniu.Wywiad AK donosił
 przed świętami Bożego Narodzenia o koncentracji banderowców w pobliskich wsiach 
Powrót
2 lutego 1944r.wywiad dononiósł że w lasach na południe od wsi koncentrują się silne odziały banderowców,które--jak potem ustalono -przybyły z południa ,z 
głównej bazy .mieszczącej się w miejscowości Prybeń .W Hanaczowie ogłoszono alarm,wystawiono wzmocnione warty ,wysłano patrole na przedpola " Głóg " 
rozpoczął patrolowanie całej wsi ,a tymczasem zalarmowano plutony samoobrony i wysłano je na poszczególne punkty .Około godzny 21 banderowcy i 
policjanci ukraińscy w liczbie od 750 do 1000 otoczyli wieś .Na niebie pojawiły sie rakiety ,rozpoczął sie napad.Jedna z grup uderzyła od północy ,od strony 
cmętarza , druga od wschodu a najsilniejsza od południowego zachodu.Uzbrojone placówki broniły się .Pomimo tego niektóre domy na obrzeżach wsi zostały 
jednak opanowane przez banderowców ,który wpadli do nich i w bestialski sposób mordowali wszystkich..Od strony cmętarza na patrolu byli Józef Świrk i 
Albin Nieckarz- obaj zgineli śmiercią bohaterską.Od strony Siedlisk na zajętych placówkach zginęli śmiercią bohaterską sierżant Józef Burek i strzelec Mikołaj 
Lipnicki ,zaś ciężko ranny plut.Piotr Figurski "Wykocki" ocalił życie ,leżąc pod trupem zabitego banderowca .Od strony południowej ,pełniąc wartę i broniąc 
ludności ,zginął miedzy innymi sierż.Józef Wójtowicz "Mazur" oraz Jan Nieckarz "Florek" .Szczególną odwagą odznaczył się ,strzelając do ostatniego naboju 
,Mikołaj Nieckarz "Maksym " ,który także zginął .Odział leśny pod dowództwem "Głoga " przystąpił do walki na odcinku południowym ,krótkiej ,ale 
zażartej.Banderowcy cofali się ,mając poważne straty ,zabitych i rannych .Oddział walczył do końca "Głog " w momencie gdy zaciął się pięciostrzałowy radziecki
 automat ,kolbą rozpłatał główę jednemu z banderowców .
Jednym z punktów oporu ,była plebania .której obrona została zorganizowana przez Seweryna Dietricha Było tam,oprócz księży i braciszków zakonnych 
,kilkoro ludzi ,między innymi "Jurand" dowodzący obroną .Zabarykadowali oni drzwi i obsadzili uzbrojonymi obrońcami okna.Gdy banderowcy podeszli pod 
plebanię ,powitani zostali rzęsistym ogniem, a ci odstąpili zabierając rannych ze sobą.
Zdarzały się w tym napadzie sceny mrożące krew w żyłach .Do stojącego na skraju wsi domu biednego szewca ,Michała Burka zwanego "Nagabów",wpadło 
sześciu banderowców ,zamordowali bagnetami matkę i ojca ,nastepnie wywlekli z łóżek pięcioro dzieci od 1 roku do 7 lat ,zakłuli bagnetami i ułożyli obok 
siebie.Takich przypadków było więcej.Zdarzały się także przypadki heroicznej obrony wśród ludności cywilnej.Gdy banderowcy weszli do domu Magdaleny 
Nieckarz "Magda",kobieta ta już po pięćdziesiątce ,siekierą rozpłatała głowę jednemu z nich i walczyła z napastnikami aż do momentu gdy została przeszyta serią
 z automatu .Banderowcy mimo swej przewagi ,nie opanowali całej wsi .lecz tylko pierwsze domy .Po północy zaczeli się wycofywać.
Student medecyny ,Seweryn Dietrich zorganozował prowizoryczny szpital w szkole .Z pomocą "Juranda " i sanitariuszek z Oddziału Leśnego zabrano tam 
rannych i opatrzono.Zaczęto liczyć straty .Zabitych w walce i zamordowanych było 85 osób w tym 70 Polaków i 15 Żydów .Napastnicy mieli 14 zabitych i 
około 40 rannych .Banderowcy spalili 70 gospodarstw ,kilka obrabowali .Straty Polaków były by mniejsze ,gdyby mieszkańcy Hanaczowa zastosowali się do 
planu por."Andrzeja"